W Wenecji ko艅czy si臋 bal na Placu 艣w. Marka... przygotowuj膮 fajerwerki do pokazu o p贸艂nocy, nasmo艂owane pochodnie czekaj膮 na gondolier贸w, odbijaj膮 si臋 艣wiat艂a w kana艂ach i g艂臋bokich oczodo艂ach masek... rozgor膮czkowany t艂um w pi臋knych strojach k艂臋bi si臋 na placu, wachluje si臋 pi贸rami, dr偶膮 nerwowo palce trzymaj膮ce wachlarze, faluj膮 piersi w wydekoltowanych kreacjach i gondole przycumowane do brzegu, poruszaj膮 si臋 maski, m臋skie d艂onie w臋druj膮 po okr膮g艂o艣ciach ... ostatnie chwile szalonego karnawa艂u...
Ale ja nie t臋skni臋 za zimow膮 rozbawion膮 Wenecj膮.
T臋skni臋 za jej letni膮 odmian膮, gdy powietrze dr偶y z gor膮ca, a rozpalon膮 twarz ch艂odzi lekki wiatr od morza. Z wypiekami na twarzy biegam po uliczkach zagl膮daj膮c do pracowni i sklepik贸w, gdzie na ty艂ach wytwarzaj膮 maski, tam gdzie niech臋tnie wpuszczaj膮 turyst贸w i strzeg膮 tajemnic warsztatu wyrobu masek.
Te prawdziwie pi臋kne, niepowtarzalne, wymagaj膮ce czasu i natchnienia powstaj膮 z daleka od oczu turyst贸w.
Nie s膮 tak krzykliwie kolorowe, nafaszerowane koralikami i b艂yskotkami. Tradycyjne maski weneckie wykonuje si臋 ze sk贸ry lub papier m芒ch茅. S膮 najcz臋艣ciej w kolorze ko艣ci s艂oniowej, pokryte siateczk膮 sp臋ka艅, z ozdobnymi, umiej臋tnie postarzonymi koronkowymi reliefami.
Do najs艂awniejszych nale偶y bauta - bia艂a maska z wysuni臋t膮 szcz臋k膮 (nosem), kt贸ra pozwala艂a zachowa膰 pe艂n膮 anonimowo艣膰, poniewa偶 nie tylko zniekszta艂ca艂a g艂os, ale umo偶liwia艂a swobodne picie i jedzenie bez konieczno艣ci jej zdejmowania. Kostiumu dope艂nia艂 czarny kapelusz i czarna mantylka. Typowo kobiec膮 mask膮, cho膰 nieszczeg贸lnie wygodn膮, by艂a tzw. moretta - ma艂a, owalna maska z czarnego aksamitu, kt贸ra utrzymywa艂a si臋 na twarzy dzi臋ki pr臋cikom zaciskanym w z臋bach. Z czasem wiele charakterystycznych kostium贸w weneckich upowszechni艂o si臋 dzi臋ki komedii dell'arte, np. sprytny, ubrany w pstrokate ubranko Arlechino, z艂o艣liwa i przebieg艂a s艂u偶ka Colombina, doktor Balanzone czy sk膮py wenecki kupiec Pantalone, kt贸rego imi臋 wywodzi si臋 od charakterystycznych spodni (pantaloni), noszonych do d艂ugiego p艂aszcza i czerwonych po艅czoch.
Na u偶ytek turyst贸w wytwarza si臋 masow膮 galanteri臋, pstrokat膮, szybk膮, ta艣mow膮, szast-prast, psik-psik i nast臋pna.... nast臋pna...
Ale od czego jest wyobra藕nia?
Widz臋 te pi臋kne, wysmakowane, zakomponowane, ma艂e arcydzie艂a kunsztu stworzone r臋k膮 mistrza r臋kodzie艂a. I takim 偶yczliwym okiem ogl膮dam wystawy, tropi膮c pomys艂owe i pi臋kne maski.
Wprawdzie tak膮 mask臋 mia艂am zrobi膰 na po偶egnanie karnawa艂u, wszystko - 艂膮cznie z pomys艂em - mia艂am przygotowane, ale jak zwykle CZAS zrobi艂 mi psikusa i pop臋dzi艂 ze dwa tygodnie do przodu, zostawiaj膮c mnie daleko z ty艂u.
Trudno, to mia艂a by膰 tak wielka przyjemno艣膰 z robienia tej maski, 偶e nie mog臋 jej popsu膰 po艣piechem. Zrobi臋, jak zrobi臋 i najwy偶ej poczekam z pokazaniem wam do przysz艂ego karnawa艂u.
Czas tak goni, 偶e nawet si臋 nie spostrzeg臋, jak ju偶 b臋dzie czas...
;)))
I na koniec moje ulubione zdj臋cie: