Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurs obrazkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurs obrazkowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2013

Ostatki



Rzutem na taśmę zdążyłam w ostatniej chwili z zapowiedzianym ciągiem dalszym ekologicznej biżuterii na karnawał. Tym razem propozycja ażurowych kształtów (listki, skrzydełka, cytrusy, ser żółty i co tam jeszcze koronkowego przyjdzie nam do głowy). Kolorów PET-owych butelek jest coraz więcej, białe, czarne, zielone, różowe, szafirowe... Mnie zainspirowała czekoladowa butelka po jakimś popiwku. Zrobiłam kolczyki przypominające wysuszony plasterek mandarynki. Oprócz tego powstał mały stosik błękitnych skrzydełek, zielonych, żyłkowanych listków i różnokolorowych koronek, ale to już do wykorzystania latem. Myślę, że właśnie latem będzie ładnie korespondować ze słońcem i dobrze kojarzyć z odświeżającymi napojami.

A oto instrukcja, jak się do tego zabrać:




poniedziałek, 12 listopada 2012

Śnieżna kula czyli trzy kroki do zimy


 
Dzisiaj proponuję podróż do krainy dzieciństwa. Dla mnie, w ówczesnej szarej rzeczywistości, były to okruchy baśniowego świata, zamknięte w szklanej kuli. Teraz jest zatrzęsienie  takich śnieżnych kul w sklepach, ale zrobione własnoręcznie mają swój urok. Zwłaszcza jak zamknie się w tym zaczarowanym świecie np. zdjęcie znajomego bobasa (wycięte i zalaminowane).

Sposób jest prosty, efekt pewny, a wykonanie szybkie - w trzech krokach.

Potrzebne rzeczy:
  • szklany słoik z zakrętką
  • figurki, choinki itp. do środka 
  • woda destylowana lub przegotowana
  • brokat (najlepiej biały)
  • gliceryna
  • klej (na gorąco, silikonowy lub epoksydowy)
 Wykonanie:
  •  Krok pierwszy  
Do wewnętrznej strony zakrętki przyklejamy figurkę. 


 Uwagi:
Figurka musi być odporna na wodę, to znaczy, że nie zardzewieje, nie napęcznieje ani nie rozsypie się, a  jej farba nie puści koloru.
Doskonale sprawdzą się wszystkie figurki ceramiczne, ze sztucznego tworzywa, o trwałych kolorach. Można samemu zrobić z modeliny, masy samoutwardzalnej. Kleić można klejem na gorąco, z pistoletu, lub silikonowym, z wygodną końcówką albo jakimś dwuskładnikowym (epoksydowym).

  •  Krok drugi
 Do słoiczka wlewamy wodę, wsypujemy brokat i dolewamy 1 - 2 łyżeczki gliceryny.

Uwagi:
Wodę używamy destylowaną lub po prostu przegotowaną (zapewne, żeby nam się jakieś glony nie namnożyły :)) Glicerynę kupujemy w aptece. W zależności od wielkości słoika dolewamy od jednej do kilku łyżeczek gliceryny. Sprawi ona, ze brokat będzie wolniej i ładniej opadał w  roztworze. Z braku brokatu można użyć pokruszone skorupki jaj lub sztuczny, sypki śnieg. Można też wykorzystać stłuczoną bomkę choinkową - dokładnie ją pokruszyć, przewałkowując np. wałkiem do ciasta.
  •  Krok trzeci
Delikatnie zakręcamy słoik, obracamy i wstrząsamy


  Uwagi:
Staramy się przy zakręcaniu jak najwięcej wody zostawić w słoiczku, żeby nie zrobiła się duża bańka powietrza pod denkiem. Jeśli trzeba można dosypać więcej brokatu (lub innych używanych paproszków). Można dodać barwnik spożywczy. Przed ostatecznym zakręceniem na stałe brzeg słoiczka można pokryć  silikonem lub innym klejem odpornym na wodę.

Całość można umieścić na jakiejś dekoracyjnej podstawce.



Miłej zabawy :)))

PS
Przypominam, że już ostatni moment na przygotowanie ciasta na świąteczny piernik i odstawienie go na kilka tygodni, aby dojrzało.
Dla zainteresowanych przepis  tutaj

niedziela, 4 listopada 2012

Kolejny tutek w Chabrowym Polu

W znanym Wam już Chabrowym Polu znalazł się mój kolejny "tutek" o dekorowaniu świec.




Jego pierwowzór (z większymi obrazkami tutaj).

Polecam na wszystkie chłodne, jesienne wieczory - pierwszy wieczór to przyjemność tworzenia, kolejne to przyjemność delektowania się nastrojowym światłem i urodą świecy.

piątek, 6 lipca 2012

Chabrowe pole - kolejny bławatek


W znanym Wam już Chabrowym Polu opublikowano dziś mój kursik obrazkowy "Fiołkowy zegar ze spękaniami". Oryginalny post (z większymi zdjęciami) możecie znaleźć na moim blogu tutaj.




czwartek, 19 kwietnia 2012

Kursik w Chabrowym Polu


 Z przyjemnością informuję, że w portalu Chabrowe Pole ukazał się mój mini-kursik dekupaż na tkaninie.
Zasilamy, podlewamy, niech rosną bławatki ;)
Wersja z większymi obrazkami i pokazem slajdów w tym poście na moim blogu.
Zapraszam :)

wtorek, 20 grudnia 2011

Lawina bombek


Planowałam tutorial banieczki z przedziałem, z zimowym pejzażem w środku, zasypaną śniegiem, oprószoną brokatem. Lawina prac przedświątecznych zdmuchnęła ten plan i przywaliła go kilkunastometrową warstwą innych obowiązków. Banieczki powstały, ale za tutorial musi Wam wystarczyć pokaz slajdów, powstałych podczas pracy.
Korzystałam z różnej wielkości bombek z pleksi (od 4 cm do 12 cm), z przekłądką (przedziałem, separatorem) w środku. Masa imitująca sztuczny śnieg dowolna, brokat jasny. W ruch poszły pędzle i szpachelki.

sobota, 30 kwietnia 2011

Wedding cake "Tea time"


Przeczytałam wczoraj o przedślubnej diecie wybranki księcia Williama. Okazało się, że wraz ze swoją matką i siostrą  (aby stroje ślubne wisiały na nich tak, jak na prawdziwych modelkach), przeszły na dietę Dukana. Zrobiło to na mnie duże wrażenie, bądź co bądź, księżna Cambridge i ewentualna przyszła królowa na tej samej diecie, co ja?! Ohoho!
Wprawdzie uważam, że zupełnie niepotrzebnie (wszystkie trzy były szczupłe i ładne), bo jeszcze moment, a będą wyglądać jak zasuszone sztokfisze... no, ale teraz może już odpuszczą?
W każdym razie zainspirowało mnie to to wymyślenia na cześć Młodej Pary tortu weselnego (wg diety Dukana) w klimacie angielskim, a mianowicie herbaciano-cytrynowego, który nazwałam Tea Wedding Cake:
spód z ciasta biszkoptowego z  zieloną herbatą, masa jogurtowo-cytrynowa i galaretka z zielonej lub białej aromatyzowanej herbaty.
 Miałam dwie malutkie tortowniczki w kształcie serc, więc biszkopt zrobiłam z jednego jajka, w przypadku większej tortownicy, proszę sobie proporcjonalnie zwiększyć proporcje.
Tort weselny wg. diety Dukana
"Tea Time" Wedding Cake

  • BISZKOPT
  • 1 jajko
  • 1,5 łyżki słodziku w proszku  (nie tabletki, bo po upieczeniu ciasto będzie słone)
  • 1 łyżka maizeny (skrobi kukurydzianej)
  • 1/2 łyżki zmielonych na mąkę otrąb (najlepiej owsianych)
  • opcjonalnie zamiast otrąb można dla koloru dodać herbatę matcha
  • 1 łyżeczka (kopiata) aromatyzowanej herbaty (np. zielona z opuncją figową lub biała różana), a nawet miętowej
  • 1/2 łyżki octu lub soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
Herbatę wysypać z torebki ekspresowej - jest wtedy drobniutko zmielona. Jeżli bierzemy liściastą, to pokruszyć na drobno w palcach, bądź zmielić w młynku do kawy. Herbata powinna aromatyczna, jeśli nie mamy zielonej, to choćby earl-grey. 
W młynku mielimy też otręby.
Jeśli mamy herbatę matcha (to specjalna sproszkowana japońska herbata w kolorze intensywnej zieleni), to możemy ją użyć zamiast otrąb. Uzyskamy wtedy lekko zielony odcień ciasta.

Białko ubić na sztywną pianę, powoli ubijając dodać słodzik.
Do żółtka dodać ocet, intensywnie zamieszać. Dodać je do białek, dalej miksując. 
Dodać powoli, delikatnie mieszając, sypkie składniki - maizenę wymieszaną z proszkiem, zmielone otręby (można nie dawać otrąb, zamiast tego samą maizenę), oraz sypką herbatę.
Przełożyć do formy wysmarowanej ciekłą parafiną i wstawić do nagrzanego do 160 - 180  st. C piekarnika. Piec 30 - 40 min (w zależności od wielkości blachy), sprawdzając patyczkiem, czy ciasto jest upieczone.

  • MASA
  • 1/2 opakowania jogurtu naturalnego 0% tłuszczu
  • 1/2 szklanki mleka 0% tłuszczu
  • 8 - 10 tabletek słodzika (pokruszonych)
  • 3 łyżki żelatyny
  • starta skórka z cytryny
  • aromat cytrynowy
Żelatynę rozpuścić dokładnie  w gorącym mleku, dodać słodzik, aromat cytrynowy. Gdy przestygnie (ale zanim się zsiądzie) zmiksować dokładnie z jogurtem i startą skórką z cytryny.
Jeśli ktoś nie ma wprawy w obchodzeniu się z żelatyną, lub chce "szybko", to proponuję inną kolejność. Mleko schłodzić mocno w lodówce (np. parę minut w zamrażalniku). Do garnuszka wlać 1/5 szklanki wrzącej wody, wsypać żelatynę, intensywnie mieszać do rozpuszczenia. Gdyby rozpuszczała się z trudem postawić na moment na gazie, ale nie dopuścić do zagotowania lub przypalenia (wyższa temperatura ułatwi rozpuszczanie). Potem wlać zimne mleko, a  następnie całość wlać do jogurtu. Chwilę miksować, żeby było puszyste. Lekko tężejące wylać na ciasto. Schłodzić w lodówce, żeby stężało.

  • GALARETKA
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 torebki aromatyzowanej herbaty
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 8 tabletek słodziku
  • opcjonalnie1 łyżeczka herbaty matcha do posypania (dla koloru - bo wygląda jak zielony puder)
  • listki mięty lub melisy do ozdoby
Herbatę zaparzyć w 3/4 szklanki wody, rozpuścić w niej żelatynę, dodać słodzik i sok z cytryny. Masę jogurtową można posypać matchą (będzie ładnie zielona). Położyć cieniutki plaster cytryny (dla aromatu ze skórką) - nie dawać przypadkiem kiwi (dla koloru) i to nie dlatego, że dieta zabrania, tylko galaretka się nie zsiądzie! Przyozdobić zielonymi  listkami melisy lub mięty (ja dałam listki geranium). Zalać tężejącą galaretką.





czwartek, 21 kwietnia 2011

Wielkanocny baranek



Zawsze miałam ochotę zrobić wielkanocnego baranka z foremki. Nawet kiedyś dostałam taką foremkę. Każdego roku czekała w piwnicy na święta wielkanocne. Ale zawsze na koniec było masę innej roboty, a pudełko "sięzapodziało".  I tak przymierzałam się do tego od kilku lat. Jak pies do jeża. W końcu udało się zgrać 3 podstawowe elementy:
1. są święta wielkanocne
2. udało się foremkę znaleźć w piwnicy PRZED świętami, a nie już po wszystkim
3. w tym roku podchodzę do przygotowań lajtowo, to znaczy robię, co chcę ;)
A chcę baranka. A mogę nawet chcieć zajączka, bo okazało się, że w pudełku są dwie foremki.
Ale do święconki baranek jest najważniejszy.
Odsyłam do swojego zeszłorocznego postu, gdzie pisałam o zwyczajach świątecznych.


Na początek trzeba przećwiczyć skręcanie i rozkręcanie foremek. Okazuje się to bardzo proste. Potem  należy posmarować wnętrze foremek roztopionym masłem, pędzelkiem silikonowym lub palcem. Ciepłe masło ładnie pokryje wszystkie zagłębienia. Można posypać tartą bułką (drobniutką, przesianą przez sitko).
Na koniec szczelnie skręcić
Potem trzeba się zdecydować na rodzaj ciasta. Spróbowałam kilka (ucierane,biszkoptowe i drożdżowe). Najlepiej wychodzi drożdżowe.


Ciasto biszkoptowe
(porcja na jednego zwierzaka)

Składniki:
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 1 płaska łyżeczka masła
  • 1 łyżka wody
Rozpuścić masło. Jajka z cukrem miksować na puszystą masę. Dodać roztopione masło oraz mąkę i sól. Delikatnie wymieszać. 
 Do zajączka można dodać łyżeczkę kakao dla koloru.
 

Napełnić foremkę



Wstawić do nagrzanego do 180 st. C piekarnika. Piec ok 15 - 20 minut.


Po wyjęciu z piekarnika formę zawinąć na kwadrans w mokrą, zimną  ściereczkę.
Potem rozkręcić foremkę i wyjąć baranka (lub zajączka, zależy do czego się włożyło).

 lub zajączka


Ciasto drożdżowe
(duża porcja na baranka i zajączka)

Składniki:
  • 1/2 kg mąki
  • 1 jajko
  • 3 żółtka
  • 150 ml mleka
  • 4 dag cukru
  • 120 g masła
  • 4 dag drożdży
  • szczypta soli
Drożdże rozetrzeć z cukrem, dodać lekko ciepłe mleko, połowę mąki. Zostawić w ciepłym miejscu na kwadrans, aby podrosły. Dodać jajko i żółtka, resztę mąki i chwilę wyrabiać. Jak będzie elastyczne, dodać przestudzone masło, jeszcze chwilę powyrabiać i odstawić do wyrośnięcia.
Piec ok. 40 min w 180 st. C.

Na razie jeszcze są gołe i łyse. Baranek być może będzie ufryzowany lukrem lub kokosem, a zajączek może będzie oblany czekoladą?

środa, 20 kwietnia 2011

Wielkanoc z Dukanem - tiramisu

Przygotowuję się mentalnie do wielkanocnego menu z uwzględnieniem ograniczeń Dukana. Babka da się zrobić, serowiec tym bardziej, zagwozdkę mam z mazurkami, bez których nie wyobrażam sobie świątecznego stołu. Ale żeby nie zazdrościć "normalnym" stołownikom trzeba się przygotować na różne okoliczności.
Przy okazji niedawnego pobytu "w gościach" na urodzinach, wiedząc, że planowany jest torcik tiramisu dla solenizantki (najprawdziwszy, z mascarpone!), a wiedząc, że nie dałabym rady się oprzeć ( bo uwielbiam! ) zabezpieczyłam się i przyszłam z własnym ersatzem. Wyglądał jak należy i smakował wyśmienicie, i choć na pewno daleko mu było do tego prawdziwego tiramisu, to przynajmniej mogę powiedzieć, że leżał koło niego;)

Składniki:
  • ciasto wg. przepisu "babeczka-w-4-minuty"
  • serek homogenizowany 0% (1-2 opakowania)
  • opcjonalnie (niekoniecznie) 2 żółtka
  • jogurt naturalny ("super gęsty" Bakomy, duży)
  • słodzik
  • żelatyna (lub agar agar)
  • aromat (migdałowy, waniliowy itp.)
  • kawa do nasączenia ciasta
  • kakao odtłuszczone do posypania (lub kawa rozpuszczalna)
Ciasto można zrobić z podwójnej ilości, na małej tortownicy. Ilość serka i jogurtu zależy od grubości warstwy. Ja miałam malutką tortownicę i użyłam po jednym opakowaniu. Ponieważ robiłam to ad hoc, i to z głowy, czyli z niczego, a w dodatku nie zapisałam sobie ilości użytych składników, więc na razie (dopóki nie powtórzę) nie mogę podać dokładnych proporcji np. słodziku czy żelatyny. Myślę, że ok. 10 tabletek słodziku wystarczy, a żelatyny na obie masy razem ok. 20 g (ze 3 łyżeczki).


Ciasto po upieczeniu i wystudzeniu nasączyć, jak tort, kawą z kroplą aromatu migdałowego lub łyżeczką amaretto ;))) (III. faza).
I. wersja
Jeśli decydujemy się na wzmocnienie smakowe, do masy z serkiem homogenizowanym dodajemy 2 żółtka utarte ze słodzikiem. Jeśli nie, to do serka  dodajemy tylko słodzik, aromat (np. migdałowy lub arakowy), łyżkę kakao oraz 1/3 żelatyny rozpuszczonej w odrobinie gorącej wody. Delikatnie mieszamy, wykładamy na ciasto. Można posypać kakao.
Resztę żelatyny (2/3), również dokładnie rozpuszczonej w odrobinie gorącej wody, dodajemy do jogurtu ze słodzikiem oraz aromatem np. waniliowym lub śmietankowym. Delikatnie mieszamy, wykładamy na masę serową.
Obficie posypujemy kakao lub kawą rozpuszczalną.
Wstawiamy do lodówki. Podajemy mocno schłodzone.
II. wersja (uproszczona)
Ciasto - jak wyżej. Serek mieszamy z jogurtem, aromatem i słodzikiem. Dzielimy na dwie części. Do jednej dodajemy kakao. Do obu rozpuszczoną żelatynę. Dalej jak w poprzedniej wersji - układamy warstwy, posypujemy kakao, schładzamy.


sobota, 26 marca 2011

W marcu jak w garncu

Już ucieszyłam się wiosenną aurą, już przetrzepałam wiosenną garderobę, już przegoniłam mole, a tu nagle, przy sobocie, po robocie -  zawiało, znów zasypało świat na biało...
Na kursie kwieciłyśmy wielkanocne pisanki, myśląc, że czarujemy wiosnę,
(w ferworze pracy zapomniałam wyciągnąć aparat fotograficzny, żeby je uwiecznić - przepraszam Panie bardzo), 
a wróciłyśmy do domu przemarznięte i przemoczone
(a niektóre z Pań czekała długa droga - pozdrawiam Mielec, Racławice - mam nadzieję, że bezpiecznie i bez poślizgu dotarły z niepotłuczonymi wydmuszkami).

 Ale nic to...  Marzanna utopiona, to tylko ostatnie podrygi zdychającej ostrygi...

A ponieważ dzisiaj jeszcze dodatkowo kradną nam godzinę 
(pamiętajcie o przesunięciu wskazówek zegara w dobrą stronę!)
więc podaję przepis na błyskawiczne jajeczko, oszczędzające nam cenny czas.


Jajeczko styropianowe, obciągnięte materiałem, bez użycia kleju

Potrzebne materiały:
  • styropianowe jajko
  • ścinki dowolnych materiałów
  • ostry nóż
  • nożyczki
  • wstążeczka do przewiązania
  • pomocniczo: szpilki, nitka lub drucik

A oto sposób wykonania, szybki i prosty:


Wbijamy w czubki jajka szpilkę i za pomocą nitki lub drucika (który dodatkowo przy naciąganiu możemy lekko wbić w styropian) dzielimy jajko na części (ćwiartki, ósemki itp.)


Po zaznaczonych liniach podziału nacinamy ostrym nożem wgłębienia ok. pół centymetra


Przycinamy kawałki  materiału o kształcie ponacinanych pól z półcentymetrowym zapasem po obu stronach


Na czubkach można sobie przyszpilić materiał, ewentualnie obciąć nadmiar materiału i za pomocą noża lekko naciągając i opinając jajeczko wcisnąć w szczelinę,




Przy małym jajeczku te szczelinki wydają się duże, ale przy większym można zostawić tak, jak jest.
Dla ozdoby można przez  "fugi" przeciągnąć wstążeczkę


 
Ładnie wyglądają wstążeczki satynowe lub aksamitki:



Powodzenia!