czwartek, 6 stycznia 2011

Epifania

Uczeni w Piśmie wiedzieli, gdzie musiał się narodzić Mesjasz – ale siedzieli całkiem spokojnie w Jerozolimie. 
Trzej królowie zdani byli tylko na plotkę – ale ta plotka tak ich poruszyła, że podjęli długą podróż.  
Søren Kierkegaard 

Kacper + Melchior + Baltazar
czy raczej
Christus Mansionem Benedicat
(Chrystus Mieszkanie Błogosławi)

("The Journey of the Magi" James Jacques Joseph Tissot, wikimedia)

Trzeba pilnować właściwej gwiazdy, oświetlającej dobrą drogę, aby na końcu wędrowania PRAWDA nam się objawiła...
A tymczasem, na krótki przystanek, proponuję opowieść o Czwartym Królu...

Wprawdzie pisałam to już rok temu, ale wracam do tej opowieści co roku.
I Wam też polecam.
Coby nam się Trzej Królowie nie zaczęli kojarzyć li tylko z trzema klawiszami Ctrl Alt Delete albo z dłuższym weekendem na nartach.

I na deser żartobliwie o  odwiedzinach w stajence ;)

...

środa, 5 stycznia 2011

cd mojej drogiej szmaragdowej pieśniarki

 Caro Emerald (internet)

Żebyście nie musiały szukać daleko, podrzucam jeszcze dwie przecudne piosenki uroczej Caro Emerald, razem tworzą idealny komplet - po nich długo, długo NIC...
No i teledyski, zwłaszcza te stylizowane na lata 40-te / 50-te, z zabawnymi animacjami i świetnymi pomysłami - po prostu cud-miód-malina!!!









wtorek, 4 stycznia 2011

O, Caro, caro mio...

 Caro Emerald (fot. internet)

Oczarowana pięknym głosem, powabem kobiecego ciała (którego nigdy za wiele) i klimatem czasów Philipa Marlowe, prezentuję Wam moją ulubioną piosenkę Caro Emerald, która to piosenka, na równi z kolędami, towarzyszyła mi przez całe święta.
Taki spóźniony "prezent" na dobry Nowy Rok ;)


piątek, 31 grudnia 2010

Noworocznie





W nadchodzącym Nowym Roku 2011
życzę Wam,
aby nie był gorszy od poprzedniego,
ale i nie był lepszy od następnego,
zdrowia i pieniędzy (resztę sobie kupicie),
a piernik świąteczny niech Wam przypomina,
żebyście nie spierniczyli sobie tego, co macie!




czwartek, 23 grudnia 2010

Świątecznie

W przedświątecznej krzątaninie (zanim całkowicie odetnie mnie od internetu) przemycam serdeczne życzenia świąteczne dla wszystkich odwiedzających mojego bloga:

Niech ten świąteczny, święty czas, gdy Ziemia łączy się z Niebem, by przyjąć Nowonarodzonego,
będzie dla Was błogosławiony, 
chwile przy Wigilijnym stole napełnią Was radością i pokojem,
rozpalą nadzieją i miłością,
a nadchodzący Nowy Rok darzy pełnią szczęścia, bogactwem inspiracji i twórczego entuzjazmu.

 


piątek, 17 grudnia 2010

Na świąteczny stół

Dziś pokażę Wam zestaw na świąteczny stół - imitacja marmuru na drewnie i szkle. A właściwie wariacja na temat marmuru - trochę ciepłych beżów, ecru i umbry, trochę pryskanych kropek białych i brązowych, podcieniowanych żyłek, także złotych ( a co! natura naturą, a świątecznie i złoto musi być!)


 

oraz dla lubiących głęboki, zielony kolor lasu anielska karteczka na święta:


środa, 15 grudnia 2010

Wyniki candy

Z wielką pompą i przy użyciu fanfar odtrąbiono zakończenie Pierwszego, Rocznicowego Candy u Migoshi!

Zainteresowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Komentarzy (czyli chętnych) było ponad 160!!!
Bardzo mnie to ucieszyło, a jednocześnie zobligowało do starań, aby sprostać Waszym oczekiwaniom, pokazywać ciekawe rzeczy i wreszcie zacząć pisać mądrze. Z przyjemnością zaglądałam na Wasze blogi, niestety - z braku czasu - tylko pobieżnie, bez zostawiania komentarzy, ale za to obiecując sobie powrót w wolnej, świątecznej chwili. Juz sobie ostrzę pazurki na caaaały poświąteczny tydzień i oblizuję się ze smakiem na oczekiwana ucztę. Bo, zaprawdę powiadam Wam, cuda widziałam na Waszych blogach!

Ale - revenons à nos moutons - mówmy już o wynikach candy, bo zapewne na to czekacie.

Już rano, po moich urodzinach (dziękuję za pamięć i życzenia *) zaczęłam przygotowywać losy pod czujnym okiem św. Mikołaja...


Trwało to i trwało, bo ilość była ogromna, a ja niewprawiona - przecież to mój pierwszy raz...
Ale już po godzince całość była ukończona i zaakceptowana przez strażnika:


Spakowaliśmy się zatem i powędrowaliśmy do Maszyny Losującej...


 Ta, z początku nieśmiało, wyciągnęła pierwszy los...


 Należał do nati


 Potem, już z nieukrywaną przyjemnością, wyciągnięto kolejny los...




Należał do joli_zoli


i kolejne ruchy mieszająco-wyszukujące...

 

 paluszki zwinnie i szybko rozprostowują los (a przecież też robią to pierwszy raz)


  i mamy trzecią wylosowaną:


 jest nią kasiekw  



TADAAM!!!  I tak oto mamy trójkę wygranych:

 

Natomiast dodatkowa nagroda dla 100. posta  idzie do dzoana12

Wszystkim wygranym gratuluję, pozostałym dziękuję za udział  w zabawie i liczę, że wszyscy zagościcie u mnie na dłużej ;)))

Osoby wylosowane proszę o kontakt na maila (podanie swoich adresów, na które prześlę wygrane).

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Św. Łucja piecze piernik


Dzień św. Łucji to według wszelkich reguł sztuki - ostatni już termin  pieczenia piernika świątecznego.

Zakładam, że u wszystkich celebrujących tradycję gospodyń ciasto na piernik już od kilku tygodni leżakuje w chłodnym miejscu i czeka na gorącą chwilę, gdy zostanie włożone do rozgrzanego pieca...
I to jest właśnie ta chwila. Ostatnia już chwila. Albowiem po upieczeniu piernik musi jeszcze poleżeć, by zmięknąć dokładnie na czas... ten czas... wigilijny czas.

W zeszłym roku udało mi się nie spierniczyć sprawy, czym chwaliłam się  tutaj.


Piernik staropolski

Ciasto należy przygotować co najmniej na miesiąc przed świętami Bożego Narodzenia (powinno leżakować w chłodzie 4 -6 tygodni), a piec 7 -10 dni przed świętami).

Ciasto:
•    1/2 l miodu
•    2 niepełne szklanki cukru
•    1 kostka (25 dag) smalcu (ew. margaryny)
•    1 kg i 1 szklanka mąki tortowej
•    3 jajka
•    1/2 szklanki mleka
•    3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
•    szczypta soli
Przyprawy:
•    po 2 płaskie łyżeczki cynamonu i imbiru
•    1/2 łyżeczki pieprzu i imbiru
•    1 czubata łyżka ciemnego kakao
•    wg uznania kolendrę, gałkę muszkatołową, kardamon
Bakalie:
•    1 szklanka posiekanych orzechów włoskich (lub mieszanych)
•    1/2 szklanki posiekanej skórki pomarańczowej
•    1/2 szklanki rodzynek


Miód, cukier i smalec podgrzewać w garnku do rozpuszczenia, ciągle mieszając, aż wszystkie składniki się połączą. Następnie masę ochłodzić. Dodać do niej mąkę, jajka, sól, sodę rozpuszczoną w zimnym mleku
i przyprawy.
Rodzynki umyć i odsączyć. Ciasto dobrze wyrobić, pod koniec wyrabiania dodać bakalie.
Uformować kulę, włożyć do kamionkowego, szklanego lub emaliowanego naczynia, przykryć szczelnie folią i owinąć podwójnie złożoną ściereczką.

Naczynie z ciastem odstawić do leżakowania w chłodne miejsce (ale nie do lodówki).

Blachę do pieczenia wysmarować tłuszczem i wysypać mąką. Ciasto wyłożyć warstwą grubości najwyżej 5 cm, ponieważ podczas pieczenia bardzo rośnie.
Piec 40 - 45 min. 2 180 - 200 0C.
Po upieczeniu i ostudzeniu placek owinąć w ściereczkę i odstawić na 7 – 10 dni, aż ciasto zmięknie.

Piernik przekroić na 2 lub 3 warstwy, przełożyć dobrymi powidłami, bądź konfiturą z róży lub masą  orzechową.
Polać polewą czekoladową.


niedziela, 12 grudnia 2010

Gaudete!

Trzecia niedziela Adwentu
(już trzecia! - ależ ten czas pędzi, każda niedziela sadzi susy, aż adwentowe świeczki przygasają!)
nosi nazwę Gaudete -  czyli ciesząca się? radosna? W każdym razie zaleca cieszyć się, radośnie oczekiwać Bożego Narodzenia. I słusznie. W tym codziennym pędzie, zakręceni w wirze pracy i obowiązków, raczej jesteśmy zmęczeni niż radośni. Trzeba wręcz przypominać o obowiązku radosnego oczekiwania.

Przy tej okazji z radością dziele się z Wami informacją o przesympatycznym kiermaszu, który odbył się w zeszłą niedzielę, tuż przed św. Mikołajem...
(biję się w piersi, że w swoim własnym pędzie i zawirowaniu dopiero teraz o tym wspominam)

A cieszę się tak bardzo, bo zaskoczyła mnie mile i ucieszyła niezmiernie ilość i jakość wystawionych prac.
Z dumą patrzyłam (po wyłożeniu tego całego" towaru") jak pięknie i obficie prezentowały się te wszystkie cuda, wykonane przez moje Panie, jak nazywam swoje "kursantki", gdyż - nie chwaląc się, albo i chwaląc nieskromnie - wszystkie u mnie pobierały nauki dekupażowe.

Na kiermaszu znalazły się dekupaże - szkatułki, kasetki i pudełka, herbaciarki i piórniki, serwetniki, listowniki i chusteczniki, a także inne przyborniki biurowe, wizytowniki, zegary, obrazy i obrazy ( także trójwymiarowe), nie zabrakło też ikon, dalej - świece, świeczniki i lampiony, butelki i wazony, talerze, tace i deseczki, kalendarze, lusterka, wieszaki i wieszaczki, doniczki,  wreszcie świąteczne ozdoby: dzwoneczki, zawieszki i banieczki (bombki choinkowe), oraz  biżuteria...
a także wyroby szydełkowe (serwetki, przestrzenne aniołki i gwiazdki), ceramiczne (choinki, lampiony, magnesy, zawieszki i koraliki), gipsowe świeczniki i aniołki, a także filcowa biżuteria (korale, kolczyki i broszki)

A wszystko pod czujnym okiem św. Mikołaja.

Zresztą sami popatrzcie:


A na więcej zapraszam do galerii
Naprawdę warto!
;)))