Piękne świece podziwiałam już na forum i ogromnie się cieszę, że trafiłam na Twój blog. Z dziką radością dodam go do swojej listy chętnie odwiedzanych.Pragnę również złożyć CI życzenie wszystkiego dobrego w Nowym Roku, wielu cudownych prac i wspaniałych pomysłów oraz grona wiernych przyjaciół.pozdrawiam cieplutkoIvonn
Bardzo dziękuję, Ivonn! od razu zrobiło mi się cieplutko w serduchu...zapraszam serdecznie - rozgość się na moim blogu ;)))
Z przyjemnością oglądam Twoją rodzinę przy wigilijnym stole :-)Co do potraw to u nas podobnie: wszak my z Galicji ;-)
To wszystko szczerutka prawda co tu jest opisane. Jedne rzeczy widziałam, inne widziałam i zjadłam. Mimetycznie zintegrowałam się z kolorem sofki, na której spędziłam urocze chwile jedząc rachatłukum i śpiewając na całe gardło kolędy.
fajnie było, prawda?zostało trochę wspomnień i kilka dodatkowych kilogramów!
No i tu się zdziwisz.Dokonałam dzisiaj poświątecznego pomiaru wagi. Mimo totalnego obżarstwa twoim pakowańcem i ciasteczkami z makiem - waga nie drgnęła. I co? zatkało kakao? :)
Oczywiście!!! Jak zwykle mnie wyrolowałaś! Zostawiłaś swoje kilogramy na MOICH biodrach i pojechałaś!!!
Piękne świece podziwiałam już na forum i ogromnie się cieszę, że trafiłam na Twój blog. Z dziką radością dodam go do swojej listy chętnie odwiedzanych.
OdpowiedzUsuńPragnę również złożyć CI życzenie wszystkiego dobrego w Nowym Roku, wielu cudownych prac i wspaniałych pomysłów oraz grona wiernych przyjaciół.
pozdrawiam cieplutko
Ivonn
Bardzo dziękuję, Ivonn!
OdpowiedzUsuńod razu zrobiło mi się cieplutko w serduchu...
zapraszam serdecznie - rozgość się na moim blogu ;)))
Z przyjemnością oglądam Twoją rodzinę przy wigilijnym stole :-)
OdpowiedzUsuńCo do potraw to u nas podobnie: wszak my z Galicji ;-)
To wszystko szczerutka prawda co tu jest opisane. Jedne rzeczy widziałam, inne widziałam i zjadłam. Mimetycznie zintegrowałam się z kolorem sofki, na której spędziłam urocze chwile jedząc rachatłukum i śpiewając na całe gardło kolędy.
OdpowiedzUsuńfajnie było, prawda?
OdpowiedzUsuńzostało trochę wspomnień i kilka dodatkowych kilogramów!
No i tu się zdziwisz.Dokonałam dzisiaj poświątecznego pomiaru wagi. Mimo totalnego obżarstwa twoim pakowańcem i ciasteczkami z makiem - waga nie drgnęła. I co? zatkało kakao? :)
OdpowiedzUsuńOczywiście!!!
OdpowiedzUsuńJak zwykle mnie wyrolowałaś!
Zostawiłaś swoje kilogramy na MOICH biodrach i pojechałaś!!!