I znowu wracaj膮 wspomnienia... trzydzie艣ci pi臋膰 lat temu
(niemo偶liwe! przecie偶 ja nie mam nawet trzydziestu!) - pami臋tam dok艂adnie, bo by艂a to pierwsza klasa liceum - przeczyta艂am Sto lat samotno艣ci. Przeczyta艂am to jest niew艂a艣ciwe s艂owo, raczej poch艂on臋艂am, a w艂a艣ciwie to ona mnie poch艂on臋艂a. I wci膮gn臋艂a w magiczny 艣wiat, zaludniony Buendiami, kt贸rzy jak b艂臋dne ognie pl膮tali si臋 po kartach ksi膮偶ki i po mojej g艂owie... Jose Arcadio, Aurelio, Arcadio, Aureliano Jose, i da capo al fine... Ta ksi膮偶ka zawr贸ci艂a mi w g艂owie. Nie wiedzia艂am w jakim egzotycznym miejscu si臋 dzieje, w moim atlasie nie by艂o Macondo. Cztery tomy encyklopedii PWN - jedyne 藕r贸d艂o wiedzy, wyschni臋te bezradnie le偶a艂y na p贸艂ce. Nie by艂o internetu, wujek Google jeszcze si臋 nie urodzi艂. O Marquezie nie wiedzia艂am nic. Uzna艂am go za geniusza. Po 5 latach 艣wiat te偶, i pisarz otrzyma艂 Nobla. Kolejny raz wyprzedzi艂am komitet noblowski.
Dzi艣 艣wiat jest inny. Od razu wiedzia艂abym, 偶e rzecz dzieje si臋 w Kolumbii, 偶yciorys autora nie mia艂by przede mn膮 tajemnic, 艂膮cznie z tym, 偶e autor ma ksywk臋 Gabito, przyja藕ni艂 si臋 z Castro, a nagrod臋 Nobla odebra艂 w kolorowej koszuli guayaberze. Streszczenie powie艣ci wraz z komentarzami i rozbiorem (a w艂a艣ciwie sekcj膮) na cz臋艣ci pierwsze przeczyta艂abym w Wikipedii.
I czar by prys艂.
B艂ogos艂awiona niewiedza pozwoli艂a mi zachwyci膰 si臋 tajemniczym 艣wiatem, da膰 si臋 porwa膰 magii, hipnotycznie wci膮gaj膮cej narracji, korowodowi szalonych postaci o powtarzaj膮cych si臋 imionach, do dzi艣 my艣l臋 o inwazji 偶贸艂tych motyli w k膮pieli, czuj臋 duszne, wilgotne powietrze i ci臋偶ar nieuniknionego przeznaczenia.
Mia艂abym ochot臋 jeszcze raz tam zajrze膰, ale nie wchodzi si臋 dwa razy do tej samej rzeki... niech to wspomnienie jednej z najbardziej niesamowitych ksi膮偶ek pozostanie nienaruszone.
Pisz臋 o tym, bo akurat zebra艂y si臋 bardzo okr膮g艂e rocznice:
- 85 rocznica urodzin pisarza,
- moja w艂asna bardzo, bardzo okr膮g艂a rocznica urodzin,
- 45 rocznica publikacji powie艣ci,
- 35 rocznica mojego spotkania z ni膮
- i 30 rocznica nagrody Nobla dla autora.
Razem 195, prawie dwie艣cie lat samotno艣ci...
Poniewa偶 to blog pokazuj膮cy efekty pracy r膮k, a nie mielenia ozorem, wi臋c staaaaaary wieszak z motywem motyli fruwaj膮cych nad g艂ow膮 Mauricia:
A swoj膮 drog膮, zastanawia艂am si臋, co to by艂y za motyle? Mo偶e Danaus plexippus (monarchy) migruj膮ce jesieni膮 z Ameryki P贸艂nocnej na po艂udnie, nieraz prawie trzy tysi膮ce kilometr贸w?
(zdj臋cia 藕r贸d艂o: internet)