Niby poniedzia艂ek, ale w艂a艣ciwie to tzw. "d艂ugi weekend", kt贸ry rozpocz膮艂 si臋 w zesz艂y pi膮tek i b臋dzie trwa艂 jeszcze tydzie艅. Mam wra偶enie, ze wszyscy gdzie艣 wyjechali na "maj贸wk臋", albo jest taka presja, 偶e trzeba wyjecha膰. To, 偶e Krak贸w nie jest pusty zawdzi臋czamy w takim razie przyjezdnym?
Poniewa偶 jednak ja nigdzie si臋 nie wybieram, a nie wszyscy przyjad膮 do Krakowa, postanowi艂am zrobi膰 sobie (i Wam) przyjemno艣膰: zapraszam na kr贸tki spacer .
Lubi臋 czasem przej艣膰 si臋 po Krakowie jak turystka, popatrze膰 "obcym" okiem. Nie jest to trudne, bo, mieszkaj膮c w Krakowie, tak rzadko bywam na rynku, jak bym rzeczywi艣cie by艂a turystk膮 (
galop z ob艂臋dem w oczach, 偶eby zd膮偶y膰 z jak膮艣 spraw膮 si臋 nie liczy). Dlatego te偶, kiedy w ko艅cu si臋 wybior臋, to co chwil臋 mnie co艣 zaskakuje: a to zachwyc膮 kolejne odnowione kamieniczki, zaurocz膮 kolejne (i niezliczone) kawiarenki pod parasolami, pozdrowi膮 stare, ale - o dziwo - dzia艂aj膮ce fontanny (na Plantach), przera偶膮 nowe, ale nie dzia艂aj膮ce paskudy (np. przy filharmonii), roz艣mieszy nowa, ale dzi艣 nie dzia艂aj膮ca przy Pa艂acu Sztuki (
taka kamienna "di Trevi" a la cracovia), a to zdezorientuj膮 nagle jakie艣 inne ni偶 dotychczas doro偶ki.
Ale nie mia艂am narzeka膰, bo okoliczno艣ci przyrody by艂y naprawd臋 cudowne.
Krak贸w o tej porze roku jest najpi臋kniejszy. Ziele艅 jest 艣wie偶a, jeszcze nie zakurzona, pachnie bez, kwitn膮 jab艂onie, za moment oszo艂omi膮 nas zapachem akacje i znowu b臋d膮 wygl膮da膰 na Rynku jak panny m艂ode. Popo艂udniowe s艂o艅ce k艂ad艂o si臋 ciep艂ym kolorem na kamieniczkach, a d艂ugie cienie powoli rozci膮ga艂y si臋 na trawie. Zakochani ca艂owali si臋 nami臋tnie, dzieci szala艂y w alejkach, zm臋czeni stali bywalcy plant odpoczywali po upalnym dniu na 艂awkach. Nawet stra偶 miejska dopasowa艂a si臋 nastrojowo
(chodzili u艣miechaj膮c si臋 偶yczliwie i 偶artuj膮c) i kolorystycznie do pejza偶u.
Nawet stra偶 miejska dopasowa艂a si臋 nastrojowo (chodzili u艣miechaj膮c si臋 偶yczliwie i 偶artuj膮c) i kolorystycznie do pejza偶u.
Tryskaj膮ca wod膮 fontanna (nazwa艂am j膮 na sw贸j u偶ytek "krakowsk膮 di Trevi") to fantastyczna zabawa dla dzieciak贸w i och艂oda dla doros艂ych. Tym razem odpoczywa艂a.
O! Doro偶karz! Prawdziwy! I sam! To rzadko艣膰. Ale ju偶 doro偶ka to raczej karoca...
Nawet hejnalista zrobi艂 mi przyjemno艣膰 i 偶yczliwie zagra艂 o si贸dmej godzinie.
Jak wspomina艂am wi臋kszo艣膰 doro偶ek to teraz kr贸lewskie karoce jak z bajki o Kopciuszku (a
gdzie te dawne, skromniejsze, drewniane, br膮zowe?), wi臋kszo艣膰 powo偶ona
jest nie przez starych doro偶karzy, ale dziewcz臋ta, przebrane za...
no w艂a艣nie nie wiadomo za co. Nie bardzo mi to pasuje, ale zapewne (m臋ska) r臋ka rynku macza艂a w tym palce.
sami widzicie...
A poza tym
wielu pracuje...
aby turystom zrobi膰 przyjemno艣膰...
nie zapominaj膮c ani o dzieciach...
ani o doros艂ych...
Na koniec dwa charakterystyczne krakowskie uj臋cia:
ko艣cio艂ek 艣w. Wojciecha, w tle ko艣ci贸艂 Mariacki
oraz ko艣cio艂ek 艣w. Wojciecha, wylot ulicy Grodzkiej z ko艣cio艂em 艣w. Andrzeja (w g艂臋bi)
Na wi臋cej zdj臋膰 zapraszam
tutaj