Nadesz艂a
jesie艅. Nieproszona, ale na razie pi臋kna. Z czekoladowymi kasztanami i z艂otymi li艣膰mi klon贸w.
Ale ju偶 ostrzega, 偶e nie zawsze b臋dzie taka zachwycaj膮ca i m艂oda.
Ju偶 straszy pomarszczonymi przedwcze艣nie li艣膰mi kasztan贸w, moczy 艂zami szyby i buty, wi臋zi za o艂owianymi chmurami s艂o艅ce. Wi臋c nie dajcie si臋 zwie艣膰 jej pozornym urokiem.
Bo b臋dzie strasznie - b臋dzie wia艂o, b臋dzie la艂o, b臋dzie ciemno ju偶 po po艂udniu... b臋dzie szaro, mokro, zimno i 艂yso. Tak, jesie艅 b臋dzie 艂ysa, stara i 艂ysa... jak tylko pozrzuca wszystkie li艣cie.
Trzeba si臋 przygotowa膰.
W s艂oikach pozamyka膰 wszystkie kolory i aromaty lata, z艂ote dynie i miody, rumiane jab艂ka i pomidory, zielone og贸rki i zio艂a, r贸偶ane cukry (moje ostatnie odkrycie na blogu
Green Canoe). Kupi膰 ciep艂e kapcie, uszy膰 wygodne poduszki, utoczy膰 lub ozdobi膰 艣wiece. Te ostatnie przydadz膮 si臋 do obrony podczas napadu jesiennej depresji, gdy szaruga za oknem otoczy nas ciasnym kordonem, przez szczeliny zacznie wia膰 zimnem, a smuteczek zacznie nas osacza膰...
Zostaniemy bezpieczni w kr臋gu 艣wiat艂a naszej 艣wiecy...
W ramach tych przygotowa艅 do stawienia czo艂a jesiennej chandrze zabra艂am si臋 do pracy.
Do prasowania.
Nie lubi臋 prasowania, bo zawsze jest go za du偶o (och, Miro, przy 偶elazku zawsze t臋sknie my艣l臋 o Tobie). Ale tu akurat nie by艂o za du偶o prasowania, cho膰 艣wieca ca艂kiem spora.
Zgromadzi艂am zapasy - suszone kwiatki, preparowane listki, male艅kie kamyczki, wszystko, co jest p艂askie i wytrzyma 3 sekundy masa偶u gor膮cym 偶elazkiem (przez papier do pieczenia). No i zdoby艂am wielk膮 艣wiec臋 o p艂askich bokach, wygodnych pod 偶elazko.
Je艣li nie mamy wprawy, na pocz膮tek mo偶emy popr贸bowa膰 drobne elementy wtopi膰 w 艣wiec臋 rozgrzanym nad p艂omieniem no偶em.
Inne rzeczy (kamyki, muszelki itp.) mo偶na przyklei膰 "na mas臋" (specjaln膮 do 艣wiec lub jak膮艣 zwyk艂膮 modelarsk膮).
(
mas臋 nak艂adamy szpachelk膮 lub palcem, "pa膰kamy" lub rozgrabiamy widelcem i na mokr膮 przyk艂adamy drobne elementy; trzymaj膮 si臋 艣wietnie i po wyschni臋ciu nie odpadaj膮)
Rozebra艂am 艣wiec臋 do roso艂u, u艂o偶y艂am na brzuszku, jak do masa偶u, pod艂o偶y艂am jej wygodny r臋czniczek (papierowy), na pleckach pouk艂ada艂am listki i kwiatki. Przykry艂am papierem do pieczenia i powoli przejecha艂am ciep艂ym 偶elazkiem. Ostro偶nie zdj臋艂am papier... pojedynczy niesforny p艂atek, kt贸ry odstawa艂 od 艂ody偶ki pog艂aska艂am rozgrzanym nad p艂omieniem no偶em. Pos艂usznie przytuli艂 si臋 do 艣wiecy.
Kamyki "masowa艂am" 偶elazkiem rozgrzanym na maxa (te偶 przez papier). Pasek na samym dole posmarowa艂am metaliczn膮 mas膮 w kolorze fuksji i posypa艂am kamykami, delikatnie je przyciskaj膮c, 偶eby zatopi艂y si臋 lekko w masie (mniej wi臋cej "po kolana").
I ju偶!
Takie prasowanie lubi臋 - szybkie, efektowne. I sk艂ada膰 nie trzeba.
Polecam ;)))