czwartek, 10 marca 2011

Szklana pogoda



Post wcześniej był Tłusty Czwartek, a tu już kolejny czwartek, ba! minęła nawet Środa Popielcowa... czas pędzi jak szalony. Ale przez parę dni bywało w odwiedzinach słoneczko, z trudem przebiło się przez chmury i brudne, zimowe okna. Wiatr trochę pomógł, trochę może zdenerwował meteopatów, ale rozwiał chmury i pokazał się prawdziwy kolor nieba. Po prostu "pogoda".


A ja trochę poeksperymentowałam ze szkłem, w ruch poszły perlen-peny, farby "mrożące" szkło, szablony.


Trudno sfotografować dobrze szkło, ale tu trochę próbek:



Nie zdążyłam w karnawale, i trochę mi głupio w poście kusić Was serniczkiem vel serowcem, ale... co mi tam!
Niedawno "moja kursantka", cudowna osoba (pozdrawiam, Pani Mario!) uraczyła mnie wspaniałym wypiekiem (wg diety Dukana). Połowę zjadłam natychmiast po powrocie z zajęć, resztę podzieliłam, zamroziłam i delektowałam się przez kilka dni. Dostałam przepis na to rozpływające się w ustach, cudowne w smaku ciasto, no i oczywiście upiekłam sobie kolejne.



Nie byłabym sobą, gdybym nie do przepisu nie dorzuciła swoich 3 groszy, na szczęście nic to nie zepsuło, ale naturalnie nie jest obowiązkowe.



Sernik wg Dukana
Składniki:
  • 1/2  kg chudego twarogu
  • 4 jajka
  • 2-3 łyżki słodziku w proszku (proponuję więcej dla lubiących słodko, np 3 i 1/2 lub nawet 4)
  • 3 łyżki zmielonych otrąb owsianych
  • 1 łyżeczka maizeny (mój dodatek, działa stabilizująco)
  • 3/4 szklanki mleka 0% tłuszczu
  • aromat waniliowy (lub sernikowy - można taki upolować) + cytrynowy jak ktoś lubi
Otręby zmielić w młynku do kawy na mąkę. Białka ubić na twardą pianę. Ser, żółtka, słodzik, aromat, otręby i maizenę  zmiksować z mlekiem na masę. Dodać ubitą pianę. Masę przelać do tortownicy wyłożonej pergaminem (z braku tortownicy z kominkiem w środek  wstawiłam szklaneczkę).
Piec ok godziny w temp. 160-170 st C. 
Przestudzić, a następnie schłodzić w lodówce. 


W razie kryzysu można zjeść bezkarnie cały!!! Ogranicza nas tylko dzienna dozwolona  ilość maizeny i otrąb.

czwartek, 3 marca 2011

Tłusty Czwartek u Dukana czyli ratuj się, kto może!

Nie mogę w tak trudnym momencie, jakim jest 
ociekający tłuszczem, demoralizujący, groźny, uzbrojony w kuszące aromatyczną różą, polane  lukrem i posypane obficie skórką pomarańczową, z wdzięczną obrączką wokół pulchnej talii pączki... o, bogowie! !! trzymajcie mnie!!!
Tłusty Czwartek, zostawić na pastwę pokus braci i siostry, walczące pod szyldem Dukana.
Dzielę się więc swoim eklektycznym przepisem, pozbieranym z kilku, przetestowanym w mikrofali (bo szybko! a przy pukającej do drzwi pokusie to ważne), na  ersatz-pączka z marmoladą.

A ponieważ podaję tylko przepisy, które osobiście wypróbowałam, więc na razie nie dzielę się przepisem na konfiturę różaną, choć natknęłam się na takową, ani na pączki pieczone w piekarniku, bom nie sprawdziła.

ParaPączek (wybaczcie, niebiosa!) wg diety Dukana
Składniki:
 (na dwa małe pączki, pączusie, pączęta...)

(wiadomo, że wszystko niskotłuszczowe)
  • 1 jajko
  • 2 łyżki twarogu mielonego
  • 2 łyżki otrąb owsianych (lekko zmielonych)
  • 1 łyżeczka maizeny (skrobi kukurydzianej)
  • 2 łyżki mleka w proszku
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 płaska (niepełna) łyżka słodziku
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • dowolny aromat i ew. ciut kakao dla koloru
  • 1 łyżka marmolady pomarańczowej (dukanowej, przepis tutaj)
Wszystkie składniki (oprócz marmolady) miksujemy. 
Dalej można zrobić na 2 sposoby:


  • do 2  filiżanek wkładamy po 1/4 masy, wstawiamy do mikrofalówki na 1 minutę, wyjmujemy, wydrążamy środek, wkładamy łyżeczkę marmolady, zakrywamy resztą ciasta, starając się, aby zachować kształt kopuły. Ciasto jest dosyć zwięzłe, więc daje się tak ułożyć. Wkładamy do mikrofalówki na 3,5 minuty.  

  • do 2  filiżanek wkładamy po 1/4 masy, w środek wkładamy łyżeczkę marmolady, zakrywamy resztą ciasta, starając się, aby zachować kształt kopuły. Ciasto jest dosyć zwięzłe, więc daje się tak ułożyć. Wkładamy do mikrofalówki na standardową moc na 4,5 minuty. 
Po wyjęciu wyrzucamy na talerzyk, posypujemy "cukrem pudrem" vel słodzik w proszku + ciut cynamonu, ewentualnie "lukrujemy" jogurtem smakowym.

Udajemy, że to pączek ;)
Dumni i bladzi udajemy się na wagę, gdzie z satysfakcją stwierdzamy, że warto było!

wtorek, 1 marca 2011

Smakowicie, coś dla oka i dla brzucha


Naplotkowała sosna, że już się zbliża wiosna.
Kret skrzywił się ponuro- przyjedzie pewno furą.
Jeż się najeżył srodze – raczej na hulajnodze.
Wąż syknął – ja nie wierzę, przyjedzie na rowerze.
Kos gwizdnął – wiem coś o tym, przyleci samolotem.
Skąd znowu – rzekła sroka, ja jej nie spuszczam z oka
i w zeszłym roku w maju widziałam ją w tramwaju.
Nieprawda! Wiosna zwykle przyjeżdża motocyklem!
A ja wam to dowiodę, że właśnie samochodem.
Nieprawda! Bo w karecie! W karecie? Cóż pan plecie?
A wiosna przyszła pieszo. Już kwiaty za nią spieszą.
Już trawy przed nią rosną i szumią – witaj wiosno.

/Jan Brzechwa/
Wiem,  że to jeszcze nie pora, ale zaczął się marzec -  piąta pora roku (przedwiośnie), więc tak na powitanie...
Bezy w czterech  smakach (zgodne z dietą Dukana)


Składniki:
  • białka (dowolna ilość)
  • po 1 płaskiej łyżce słodzika na białko
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka maizeny (skrobi kukurydzianej)
  • łyżeczka kakao i aromat czekoladowy (bezy czekoladowe)
  • łyżka soku z cytryny i zapach cytrynowy (bezy cytrynowe)
  • łyżeczka otrąb owsianych i aromat orzechowy (bezy orzechowe)
  • łyżeczka kiszonego barszczu czerwonego /lub barwnika spożywczego/ i aromat malinowy (bezy owocowe)

 

Białka z odrobiną soli ubić na sztywno, pod koniec dodać słodzik, ubijać jeszcze chwilę, aż masa zrobi się lśniąca, dodać maizenę i sok z cytryny.
Podzielić na części. Do jednej dodać kakao i aromat czekoladowy, do drugiej otręby i aromat orzechowy, do kolejnej sok z cytryny i aromat cytrynowy, do ostatniej  barszcz /dla koloru/ i aromat malinowy.



Wyłożyć na wyłożoną papierem blachę - za pomocą łyżki uformować "kupki" lub wyciskać z rożka jak bitą śmietanę.
Włożyć do nagrzanego do 200 t. C piekarnika na 10 minut, a potem zostawić do wysuszenia w 100 st. C na 2 - 3 godziny.


Jeżeli nie dodamy otrąb i maizeny (a spokojnie możemy je pominąć), możemy je jeść bezkarnie w dowolnej ilości ;)


niedziela, 27 lutego 2011

"PoraReraksu"

Niedzielny wieczór...  czyli  "PORA  RERAKSU" ;)
Pudełeczka ozdobione metodą transferu, jedno dające odpoczynek oczom impresjonistycznym motywem nenufarów, drugie wprowadzające w stan bezwładności gałki oczne.

Zapatrzcie się chwilę w kółeczka, pozwólcie im się kręcić, a oczom rozjeżdżać...

To Wasz  CZAS   RERAKSU  ;)))



 

 

 I coś dla brzuszka, zwłaszcza dukanowskiego, wygłodniałego i stęsknionego za chlebkiem:

Chleb wg Dukana (bardzo, bardzo ziołowy) 


Składniki:
  • 5 dag drożdży
  • 3 żółtka
  • 150 g otrąb owsianych (opakowanie)
  • 1 mały jogurt naturalny 0% tłuszczu (180 g)
  • 1/2 szklanki skrobi kukurydzianej
  • 1 łyżeczka słodziku
  • 1/2 szklanki mleka 0% lub wody
  • 1 łyżeczka soli
  • przyprawy (kminek mielony, zioła prowansalskie, majeranek, 3 mini kostki Knorra: cebula, czosnek, pietruszka, może być cebulka prażona lub jakikolwiek inny zestaw ulubionych ziół)
  • do posypania kminek i czarnuszka



 Otręby zalewamy jogurtem i zostawiamy do nasiąknięcia. 
Drożdże rozcieramy ze słodzikiem (odważni mogą dać ciut zwykłego cukru - drożdże to lubią, a może nasz organizm nie zauważy?) i skrobią kukurydzianą, zalewamy lekko ciepłym mlekiem lub wodą, zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
Gdy wyrosną mieszamy wszystko razem (otręby z jogurtem, żółtka, sól, przyprawy i drożdże), wyrabiamy lekko.
Keksową formę (taką mniej więcej 26 cm x 10 cm) smarujemy płynną parafiną i posypujemy otrębami (mogą być pszenne).
Wlewamy ciasto do formy, posypujemy kminkiem i czarnuszką, zostawiamy na pół godziny do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewamy do 220 st. C. Pieczemy 30-35 minut.


Zostawiamy w wyłączonym piekarniku i otwartych drzwiczkach na pół godziny. Wyjmujemy  z formy, zostawiamy do wystudzenia.


  

Kroimy na kromeczki. Pakujemy do woreczków w porcje po dwie kromeczki i mrozimy. Wystarcza nam na tydzień, po dwie kromeczki dziennie.


Pierwsza porcja może mieć 3 kromeczki - dwie dla nas, trzecia dla naszego łakomstwa ;)




mniam...

poniedziałek, 21 lutego 2011

Karnawał w Wenecji


Za PAP:

Około 50 tysięcy turystów przybyło w ten weekend do Wenecji, by wziąć udział w uroczystym prologu do rozpoczynającego się oficjalnie 27 lutego tegorocznego karnawału w tym mieście. W niedzielę po Canal Grande przepłynęły udekorowane łodzie.

W ramach tych przygotowań pod Pałacem Dożów wzniesiono płynącym z fontanny winem zbiorowy toast "za karnawał i za Wenecję", a następnie odbyła się parada około stu łodzi i gondoli. W pierwszej z nich siedział burmistrz miasta Giorgio Orsoni.
 

 
 /Wikipedia/

Głównym motywem karnawału 2011 będzie wiek XIX, a bohaterkami - kobiety tamtego stulecia, z księżniczką Sissi (1837-1898), żoną cesarza Franciszka Józefa I, cesarzową Austrii i królową Węgier na czele.
Na weneckich balach i na placach mają w tym roku dominować długie suknie i peleryny, krynoliny, cylindry oraz inne akcesoria mody tamtych czasów. Każdego wieczoru na Placu świętego Marka będzie można tańczyć walce i tanga.

kadr z filmu "Sissi: The Fateful Years of an Empress"(1957)

 Oficjalnie tegoroczny karnawał otworzy w niedzielę 27 lutego w południe tzw. Lot Anioła z dzwonnicy bazyliki świętego Marka. Na linach zjedzie z niej osoba, której tożsamości jeszcze nie ujawniono. Co roku są to znane osobistości świata kultury, sportu i rozrywki. Kolejne dni wypełnią zabawy taneczne, koncerty na placach i w teatrach, spektakle.
6 marca odbędzie się tradycyjny konkurs, w czasie którego wybrany zostanie najpiękniejszy kostium karnawału.

To tyle tytułem przypomnienia o imprezie. Karnawał wenecki lubię ze względu na maski i stroje. Ale one czekają na mnie latem. I ja już przebieram niecierpliwie nogami na wakacje...
A zimę wolę spędzać w domku, z filiżanką aromatycznej herbaty, przy mruczącym kocie i wśród swoich masek.


Zapraszam:
i                  tu

miłego oglądania :)

niedziela, 20 lutego 2011

W garderobie


 Wieszaki garderobiane, z imionami, coby nie pomylić kreacji we wspólnej szafie ;)
Milusie dla rąk - polakierowane preparatem w dotyku przypominającym zamsz ( z wyjątkiem tego z irysami), przyjazne dla ubrań - bo dzięki temu nie zsuwają się z ramiączek. Z zapachowymi woreczkami, rozsiewającymi delikatną, a przyjemną woń przy wyciąganiu z szafy - aż chce się włożyć takie świeżo pachnące ciuszki.




 

Ponieważ widzę, że Dukanek wokół sporo, to kolejny bezpieczny deser, ratujący podczas napadu "na słodkie"

Shake czekoladowy (wg diety Dukana)


Składniki:
  • 1 duży jogurt lub kefir 0% tłuszczu (ja lubię Jovi, bo jest jedwabisty)
  • 1/2 kostki (lub więcej) białego sera  0% tłuszczu (może być homogenizowany, jeśli taki znajdziecie)
  • słodzik do smaku (np. 2 płaskie łyżki)
  • 1 czubata łyżka odtłuszczonego kakao
  • aromat czekoladowy (lub toffi, migdałowy, dowolny)
  • 1/2 szklanki mleka 0%
  • 2 kostki lodu
Proporcje tych składników są naprawdę dowolne, robicie pod własny smak. Możliwa jest wersja owocowa, wtedy zamiast kakao ciut barszczu czerwonego kiszonego (lub koncentratu, jeśli jest bez cukru) - tak tylko dla koloru, i aromat malinowy, brzoskwiniowy, jagodowy lub truskawkowy.
Shake orzechowy - to kakao, łyżka otrąb dosypana na końcu, aromat migdałowy i orzechowy.

Wszystko powinno być zimne, z lodówki. Intensywnie 1 min. miksujemy (nożykami) na puch.
Pycha!!!

Gdyby ktoś pytał o aromaty, że niby skąd orzechowy, toffi czy jagodowy, to te i wiele innych (tiramisu, kokosowy, irish whisky, zabajone, gruszkowy) kupicie na stronie http://www.smartcoffee.pl

piątek, 18 lutego 2011

Na pomarańczowo

Dzisiaj ciąg dalszy zabawy z tkaniną, tym razem z preparatem maksymalnie usztywniającym (Deco-Steif Vivy)
Wygląda to jak niewinna spódniczka jeansowa dla 3-latki i torba lniana? Owszem, w poprzednim wcieleniu.
Teraz robi za osłonkę na doniczkę. Sztywne, twarde, niezmieniające kształtu.

 A robimy to w następujący sposób: 
wylewamy preparat do miseczki, w rękawiczkach gumowych (bo szkoda rąk) namaczamy dowolną  tkaninę i dokładnie ją nasączamy masując, potem wyciskamy, lub wykręcamy (w zależności od rodzaju tkaniny) i modelujemy. Wnętrze możemy wypchać gazetami owiniętymi w folię, sklejonymi taśmą. Po zastygnięciu łatwo będzie to usunąć, a utwardzony przedmiot nie będzie potrzebował dodatkowego wsparcia, bo będzie wystarczająco usztywniony, aby utrzymać się o własnych siłach w zadanym kształcie.
Tkanina ładnie się modeluje i drapuje, można wykorzystać cienkie tiule, szyfony, sztuczne jedwabie, jutę, gazę itp. Udrapować materiał można na dowolnym przedmiocie: kamiennym, szklanym, styropianowym, tekturowym, drewnianym itd. (bez dodatkowego użycia kleju).
Uważać tylko trzeba, żeby nie pieniło się i nie zostawał nadmiar preparatu na tkaninie, bo będzie niełdnie wyglądał po wyschnięciu.


A teraz dalszy ciąg pomarańczowego koloru, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej... mniam...
mianowicie:

Dżem pomarańczowy (wg diety Dukana) 


Składniki:
  • 1/2 kg marchewki
  • 3 pomarańcze
  • 2 cytryny
  • 4 stołowe łyżki słodzika w proszku lub 50 tabletek
  • 2 czubate łyżeczki żelatyny
  • kilka kropli aromatu pomarańczowego


Marchew ścieramy na tarce, albo pomagamy sobie drobnym, a hałąaującym sprzętem kuchennym, dodajemy troszkę wody i gotujemy 20 minut. Miksujemy. Ścieramy skórkę z cytryn i wyciskamy z nich sok, dodajemy do masy, dodajemy także aromat. 
Jeszcze przesmażamy. 
W małej ilości wody rozpuszczamy słodzik, dodajemy, kosztujemy (ilość słodziku tak naprawdę jest umowna, zależy od naszego smaku). 
Lekko studzimy. 
W odrobinie wrzątku rozpuszczamy żelatynę, dodajemy do masy. Mieszamy dokładnie. 
Nakładamy do wyparzonych słoiczków, stawiamy do góry nogami, żeby się zassały. Potem przechowujemy w lodówce. Albo w spiżarni.

Pomarańcze chowamy do lodówki, przypominając sobie baśń "O trzech pomarańczach". 
Wiemy przecież, że na diecie Dukana pomarańcze są niedozwolone.

A dżemik ( w ilościach przyzwoitych) używamy do naleśników, deserów i innych. Do złudzenia przypomina dżem pomarańczowy.
Oto przykładowe śniadanko:



Chlebuś lub bułeczki dukanowe wkrótce...


czwartek, 17 lutego 2011

Modnisie

Luty - znakomity miesiąc na planowanie wakacji. Ja już mam zaplanowane :))) Nie tylko ja...



Teraz dużo przygotowań... Postanowiłyśmy (z moją Czarodziejką) wyczarować trochę wakacyjnej garderoby. W końcu nie ubieramy się u Prady...


Bardzo sobie chwalę preparat do tkanin pozwalający naklejać serwetki na ciemne tło. 


Ślicznie współgrają z dziecięcymi wzorami kolorowe konturówki do tkanin.


Preparatów do tkanin było kilka, wzorów wakacyjnych (a przy okazji i innych) sporo. Pracy też sporo. Na szczęście na cztery ręce szło sprawnie. Ja wycinałam i kleiłam, Czarodziejka suszyła i prasowała.



 Dumne, mogłyśmy spokojnie usiąść i odpocząć...


Najlepiej przy lodach...

Uwaga! Wszystkie "Dukające"! Lody wg Dukana:


Lody jogurtowe

Składniki:
  • 1 duży jogurt naturalny 0% (400 g)
  • 1/2 kostki sera 0% (100 g)
  • 1 jajko
  • 3 łyżeczki  słodzika w proszku lub 6 pokruszonych tabletek - lub do smaku
  • 3 łyżki mleka 0% lub jogurtu naturalnego 0% (ja wolę jogurt)
  • aromat waniliowy
Serek miksuję z jogurtem na puch, ucieram żółtko ze słodzikiem i aromatem, dodaję masę jogurtową, delikatnie mieszam z ubitą pianą z białka. Wkładam na 2 godziny do zamrażalnika, co pół godziny mieszam ("kręcę lody") - zapobiega to zmrożeniu masy i pozwala utrzymać puszystą i miękką konsystencję.



 Jak nie możemy wytrzymać, po godzinie możemy zjeść zimne, ale półpłynne (widać na jednym zdjęciu). Jeśłi potrzymamy dłużej w zamrażalniku zmienią się w twardy, niezjadliwy kamień lodowy. Więc najlepiej pilnować czas!
Podajemy polane jogurtem, posypane cynamonem i z łyżeczką marmoladki pomarańczowej ;)
Wiem, że nie wolno ani marmoladki, ani pomarańczowej, ale TA jest specjalna, dla Dukanek. Przepis następnym  razem...
Smacznego! 
PS
Testuję inne smaki - cytrynowe, czekoladowe, orzechowe (sic!) Wyniki testów wkrótce.